Kariera w Deloitte

Zarządzanie ryzykiem kredytowym

Co to jest Finevare i czym zajmuje się zespół Delivery w Deloitte?

Rozmowa z Adamem Kołaczykiem oraz Barbarą Jamróz

Wywiad ukazał się pierwotnie w przewodniku "Kariera w Finansach i Bankowości 2015/16".
Przeczytaj pełną wersję wywiadu 

 

W 2004 roku rozpoczęli Państwo prace związane z programem software’owym Finevare. Czy mógłby Pan opowiedzieć o początkach tego programu?

Adam Kołaczyk: Nasza inicjatywa była odpowiedzią na potrzeby sektora bankowego. W pierwszej połowie ubiegłej dekady banki zaczęły przygotowywać się do nowych zasad raportowania zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej (MSSF), które zaczęły obowiązywać od 2005 roku. Nowe przepisy zmieniały zupełnie podejście w kwestii tworzenia rezerw dla złych kredytów.

Co kryje się za pojęciem złych kredytów?

Adam: Bank, udzielając kredytów, powinien być przygotowany na sytuację, kiedy część zobowiązań po stronie klienta zarówno detalicznego, jak i korporacyjnego, nie zostanie uregulowana. Dlatego mierzenie ryzyka niespłacalności tych kredytów jest istotnym elementem zarządzania bankiem, który, aby się przygotować na straty związane z niespłacalnością złych kredytów, tworzy rezerwy. Tworzenie rezerw na złe kredyty jest kosztem i obciążającym wynik finansowy banku. 

Jak wyglądało szacowanie ryzyka kredytowego i tworzenie rezerw przed wprowadzeniem MSSF?

Adam: Wcześniejsze podejście było prostsze i bardziej odgórnie zdefiniowane przez Rozporządzenie Ministra Finansów. Brano w nim pod uwagę kilka kryteriów, w tym głównie opóźnienia w spłacie i sytuację ekonomiczno-finansową kredytobiorcy. Na wysokość tworzonych rezerw miały też wpływ zabezpieczenia kredytu. W 2005 roku w efekcie przejścia na MSSF zmieniono podejście do kwestii związanych z szacowaniem rezerw. Banki zaczęły bazować na swoich historycznych doświadczeniach związanych z niespłacalnością kredytów i zaczęły zbierać dane pozwalające szacować prawdopodobieństwo niespłacenia kredytów, a także wysokości odzysków, jakie udaje im się osiągnąć w przypadku windykacji złych kredytów. Proces tworzenia rezerw zaczął się zatem opierać na indywidualnych doświadczeniach banku i być bardziej zależny od jakości zarządzania ryzykiem kredytowym i skuteczności procesu windykacji. 

W 2004 roku takie podejście o obszarze konsultingu tj. tworzenie oprogramowania można uznać za innowacyjne.

Adam: Odpowiedzieliśmy na oczekiwania klientów, którzy potrzebowali nie tylko nowej metodyki wyceny ryzyka kredytowego, ale również poszukiwali wsparcia w tworzeniu innowacyjnych rozwiązań technologicznych w zakresie zarządzania danymi historycznymi służącymi do kalkulacji parametrów ryzyka kredytowego i tworzenia rezerw. Deloitte miał już wtedy pewne doświadczenie w tym zakresie. Stworzył m.in. oprogramowanie wpierające zarządzanie ryzykiem w przedsiębiorstwach o profilu niefinansowym. Rozwiązania wspomagające pomiar ryzyka walutowego i cen towarów dostarczaliśmy na początku lat dwutysięcznych branży  wydobywczej i paliwowej. Innowacyjność nie wiąże się jednakże wyłącznie z samą technologią. Nasza organizacja, jako pierwsza firma doradcza, połączyła rozwiązania IT z wiedzą ekspercką dotyczącą finansów i zarządzania ryzykiem. Potrzebowaliśmy zarówno programistów, jak i specjalistów zajmujących się właśnie risk management. Dzięki ich wsparciu potrafiliśmy przełożyć cały proces pomiaru ryzyka i tworzenia rezerw na pewien system. Reasumując, stworzyliśmy, a następnie wdrożyliśmy w sektorze bankowym bardzo zaawansowane narzędzie, które pomogło zautomatyzować ten proces.

Z Państwa oprogramowania korzysta pion zarządzania ryzykiem i finansów, ale dane do tego systemu wprowadzają poszczególne departamenty?

Adam: Dane do systemu wprowadzane są do systemu automatycznie z hurtowni danych bądź z innych źródeł, jak systemy transakcyjne czy systemy obsługujące zabezpieczenia kredytowe. Za końcowych użytkowników można natomiast uznać pracowników departamentu ryzyka kredytowego, w tym specjalistów z działu windykacji oraz pracowników departamentu finansów i sprawozdawczości.

Finevare narodził się 11 lat temu. Czy udoskonalają Państwo swój produkt?

Adam: Nasz system przez cały czas ewoluuje. Ulepszamy jego funkcjonowanie zarówno pod względem metodologii, jak i tzw. user friendliness, ponieważ zależy nam, aby narzędzie było bardziej intuicyjne i przyjazne dla użytkownika końcowego. Dodatkowo, Finevare to platforma informatyczna poszerzana o coraz więcej funkcjonalności. Dlatego poszukujemy kreatywnych osób do naszego zespołu.

Finevare rośnie razem z oczekiwaniami po stronie klienta. Jego podstawowa wersja służy głównie do liczenia rezerw zgodnie z wymogami MSSF dla celów sprawozdawczych. Banki, które używają naszego oprogramowania, wiedzą, że nasz system przechowuje ogromną ilość danych, a jego funkcjonalności można rozbudować. Czasem dodatkowa funkcja zaprojektowana na rzecz jednego klienta znajduje zastosowanie wśród innych i w ten sposób wzbogacamy nasz system. Na kształt naszych produktów mają również wpływ nowe przepisy. W 2018 roku ma wejść w życie nowa regulacja – MSSF 9, która zmieni zasady tworzenie rezerw na złe kredyty. Nowe podejście, nadal bazując na danych historycznych, będzie miało bardziej antycypować przyszłe warunki ekonomiczne. To również wyzwanie dla naszego produktu.

Jacy eksperci stoją za tym innowacyjnym projektem? 

Adam: Zatrudniamy kilka grup profesjonalistów – zarówno osoby posiadające szeroką wiedzę z zarządzania ryzykiem i rachunkowości, specjalistów rozwijających nasz produkt i wprowadzających zmiany np. w wyniku wprowadzenia nowych regulacji, jak i programistów, którzy ich założenia przekładają na język IT. Efekty ich pracy następnie sprawdzają testerzy, a na końcu specjaliści wdrażają ten system już bezpośrednio u klienta. Ma to odzwierciedlenie w organizacji zespołu Finevare, który dzieli się na trzy grupy: zespół metodologiczno-produktowy, zespół wdrożeniowy (Delivery) i zespół wsparcia powdrożeniowego.

Czy Państwa oprogramowanie spotkało się z dobrym przyjęciem na rynku?

Adam: Finevare to duży sukces całego zespołu. Z tym produktem, na który bardzo pozytywnie zareagowały banki w trakcie dostosowywania swoich procesów do MSSF, wyszliśmy poza Polskę. Współpracujemy zarówno z instytucjami finansowymi w Europie Zachodniej, jak i Środkowej. Obecnie prowadzimy także projekt dla banków na Ukrainie, w Rosji i w Egipcie.
 

Czy Państwa produkt ma konkurencję?

Adam: W 2004 roku żadna firma z wielkiej czwórki nie kojarzyła się z budowaniem własnych rozwiązań IT dla biznesu. Nasze narzędzie, jak i wcześniejsze doświadczenia w projektach wdrożenia autorskich rozwiązań IT do zarządzania ryzykiem dla branży przemysłowej powoli zaczęły zmieniać ten wizerunek. Odpowiadając natomiast na Pana pytanie – z pewnością wyspecjalizowaliśmy się w narzędziu do wyliczania rezerw wg MSSF. I w tym obszarze nie mamy dużej konkurencji.

A czy konkurencją nie są firmy informatyczne, które tworzą systemy dedykowane wyłącznie dla sektora finansowego, w tym systemy do zarządzania ryzykiem?

Adam: Naszą przewagą nad firmami informatycznymi jest szerokie spektrum merytorycznych kompetencji naszych zespołów obejmujące finanse, rachunkowość, zarządzanie ryzykiem, procesy bankowe, a także dogłębna znajomość MSSF i ich interpretacji. Dzięki naszym multidyscyplinarnym zespołom jesteśmy w stanie dostarczyć wiedzę merytoryczną, odpowiedni know-how, oprogramowanie, jego wdrożenie i wsparcie powdrożeniowe oraz zagwarantować szybką reakcję na zmiany. Jednym zdaniem dostarczamy rozwiązania end-to-end bez potrzeby angażowania innych dostawców. 

Wydaje mi się, że niektóre firmy przespały ważny trend, który jest widoczny dopiero teraz. Technologia wywiera w końcu coraz większy wpływ na świat finansów.

Adam: Moim zdaniem to efekt tradycjonalistycznego podejścia. Konsulting w firmach Wielkiej Czwórki wyrósł z audytu oraz księgowości i czasem trudno wyjść poza ten obszar. W Deloitte mieliśmy odwagę, by opracować nowe rozwiązanie, które łączy IT z bankowością, finansami i zarządzaniem ryzykiem. Zauważyliśmy zatem pierwsze oznaki dużej zmiany oraz uważnie wsłuchaliśmy się w oczekiwania klientów. I tak podbiliśmy rynek. Staramy się działać również na innych polach. Nasza globalna jednostka Deloitte Digital, która posiada swoje przedstawicielstwa w kilku krajach na świecie, prowadzi projekty z obszaru IT głównie dla branży marketingowej i reklamowej.

W kontekście banków często słyszy się obecnie słowo „automatyzacja”. Czy Państwa oprogramowanie mogłoby mieć – hipotetycznie – wpływ na redukcję zatrudnienia?

Adam: Bynajmniej, a powiedziałbym wręcz odwrotnie wraz z wejściem w życie regulacji MSSF – zaczęło tworzyć etaty. Nie powinniśmy obawiać się technologii. Narzędzia informatyczne tworzą pewien zakres kompetencyjny na rynku, który powinni posiadać finansiści. 
 

Czy to Pan stworzył produkt Finevare?

Adam: Finevare to efekt pracy zespołowej. Osobiście miałem szansę uczestniczyć w tym projekcie od początku jako Manager. Nie jestem programistą, z wyksztalcenia jestem biologiem, i pierwsze szlify zawodowe w świecie finansów zdobywałem w audycie.  

Biolog, który trafił do audytu, a następnie zajął się projektem informatycznym…

Adam: Pamiętajmy, że konsulting nie ogranicza się wyłącznie do finansistów. Mówimy o branży, która stawia przede wszystkim na interdyscyplinarność i innowacyjność. I tak też było w przypadku projektu Finevare. Potrzebowaliśmy ludzi znających się na księgowości, metodach ilościowych, zarządzaniu ryzykiem, programowaniu i wdrażaniu systemów. Dzięki tak szerokiemu spektrum stworzyliśmy naprawdę wartościowe narzędzie.

Czego uczy się Pani pracując przy tym projekcie?

Barbara Jamróz: Przede wszystkim poszerzam wiedzę merytoryczną z wielu obszarów, o których wspominał już Adam. Dzięki interdyscyplinarnemu charakterowi tego przedsięwzięcia zrozumiałam, że jeden plus jeden może mieć sumę większą niż dwa. Współpracując z ludźmi z wydawałoby się odległych dziedzin, poprzez wymianę wiedzy i umiejętności tworzą się synergie, które w dużej mierze zwiększają naszą efektywność. Tworzymy świetne produkty, na których kształt ma wpływ wielu specjalistów. I ta energia obecna w zespole to dla mnie ogromna wartość. Dodatkowo, novum stanowiła dla mnie praca projektowa, która pozwala mi rozwijać wiele umiejętności.

A kiedy dołączyła Pani do Deloitte?

Barbara: Całkiem niedawno. Pracę w Deloitte zaczęłam na początku bieżącego roku. Wcześniej pracowałam w banku inwestycyjnym, gdzie poznałam, na czym polega ryzyko kredytowe po stronie klienta. To doświadczenie przydaje mi się obecnie, ponieważ jestem związana z zespołem Delivery, który bezpośrednio współpracuje z bankami przy wdrożeniu naszego oprogramowania.

Rozumiem, że pracuje Pani przy parametryzacji systemu?

Barbara: Parametryzacja systemu od strony technicznej to niewątpliwie duży element naszej odpowiedzialności, ale nie jedyny. Ponieważ klient nie zawsze ma do końca sprecyzowane wymagania wobec systemu, zajmujemy się też doradztwem i prezentujemy rozwiązania, które według nas spełnią oczekiwania i potrzeby banku. To wiąże się z potrzebą bliskiego poznania klienta i jego wewnętrznych procesów. Dzięki tej wiedzy a także stworzonym podczas całego procesu relacjom jesteśmy w stanie doprowadzić projekt do końca.  

Jakie widzi Pani różnice między pracą w banku oraz w firmie konsultingowej?

Barbara: Osobiście zdecydowanie bardziej cenię sobie pracę projektową, a tę szansę daje mi właśnie Deloitte. Dzięki pracy w zespole Finevare mogę brać udział w nieszablonowych przedsięwzięciach, które zawsze ucząc mnie czegoś nowego nie pozwalają spocząć na laurach. Każdy dzień jest pełen nowych niespodzianek – nowi klienci, nowe podejście i nowe wymogi nie pozwalają na nudę. Nie wyobrażam sobie, że nastąpi moment, kiedy będę wiedziała wszystko i przygotuję się na każdą ewentualność. W tej branży to niemożliwe, co zdecydowanie uważam za ogromny atut.
 

Jak długo trwa zazwyczaj proces wdrożeniowy, którym zajmuje się zespół Delivery?

Barbara: To zależy od wielkości instytucji. W przypadku małych banków zdarzały się projekty 2-miesięczne, ale zazwyczaj mówimy o kilku czy nawet kilkunastu miesiącach.

Czy pracują Państwo przez ten cały czas w siedzibie klienta?

Barbara: Większość czasu spędzamy w warszawskim biurze, będąc w stałym kontakcie mailowym bądź telefonicznym z klientem. Zdarzają się jednak dość częste wyjazdy do siedziby banku. Wiele zależy od etapu projektu. Na początku tych delegacji jest więcej, staramy się wtedy poznać klienta i jego oczekiwania. Dostosowując produkt do indywidualnych wymagań klienta wyjeżdżamy zdecydowanie rzadziej. 

Jakich kompetencji potrzebuje konsultant na etapie wdrożeniowym?

Barbara: Obecnie głównie współpracujemy z bankami zagranicznymi i mamy w zespole reprezentantów innych narodowości, dlatego bardzo ważna jest znajomość języka angielskiego. Dodatkowo wymieniłabym umiejętności analityczne oraz logiczne myślenie. Musimy również dobrze czuć się wśród ludzi oraz potrafić przyswajać wiele informacji w krótkim czasie.

Czy w ramach tej współpracy odwiedza Pani inne kraje?

Barbara: Oczywiście. Osobiście brałam udział w projektach wdrożeniowych na Węgrzech i Słowacji. Ale obecnie zespół Delivery przeprowadza projekty w takich krajach jak Rosja, Albania, Gruzja, Chorwacja, Bułgaria, Egipt, Serbia czy Słowenia. 

Czy będzie Pani chciała się dalej rozwijać w obszarze pracy projektowej?

Barbara: Z pewnością chciałabym się specjalizować w zakresie zarządzania projektami, ponieważ taka wiedza przydaje się w późniejszych etapach kariery. Uczy ona nie tylko pracy zespołowej, ale również operacyjnej. Dodatkowo, udział w projekcie IT rozwija myślenie innowacyjne. Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że będę pracować w takim obszarze, nie uwierzyłabym. A jednak… Nie posiadając zaplecza programistycznego, świetnie odnajduję się w nowym środowisku.

Czy Pani praca wiąże się z licznymi nadgodzinami?

Barbara: W Deloitte wyznajemy ideę work life integration, która w pozytywny sposób łączy życie prywatne i zawodowe poprzez politykę elastycznego czasu i miejsca pracy. Dzięki temu granica pomiędzy prywatnym a zawodowym się zaciera. Co to oznacza w praktyce? Bynajmniej nie siedzenie do późnych godzin nocnych. Dzięki work life integration mój dzień staje się bardziej elastyczny – część zadań niezwiązanych z pracą mogę załatwić bez problemu w ciągu dnia, a nad projektem popracować wieczorem. Takie rozwiązania są o wiele wygodniejsze, a jednocześnie świadczą o szacunku, jednostkowym traktowaniu i zaufaniu ze strony pracodawcy.

Państwa zespoły dynamicznie się rozwijają. Jakich kandydatów Państwo poszukują?

Adam: Przede wszystkim absolwentów studiów z zakresu finansów, bankowości, informatyki, metod ilościowych. Na wyższe stanowiska poszukujemy osób z doświadczeniem w rachunkowości, finansach, zarządzaniu ryzykiem, programistycznym i we wdrożeniach systemów IT w powyższym zakresie i – co dla nas bardzo ważne – nieposiadających przy tym awersji do IT. Ważna jest też „can do” attitude, czyli wysoki poziom motywacji u potencjalnych kandydatów.     

Ile osób liczy Państwa zespół?

Adam: Obecnie ponad 60 osób. Ale mamy również przedstawicieli Finevare na Ukrainie, w Nigerii, we Włoszech czy też Rumunii.

Czy ta strona była pomocna?

Powiązane tematy