Kariera w Deloitte

Człowiek wielu talentów

Kamil Kucharczyk – Menedżer w zespole M&A / Dział Doradztwa Finansowego

Sześć i pół roku spędził za granicą, gdzie pracował w renomowanych instytucjach finansowych, ale jednak ostatecznie zdecydował się wrócić do Polski. Miał przed sobą obiecującą karierę tancerza, wybrał jednak finanse, a dokładniej rynek fuzji i przejęć. Od trzech lat jest jednym z bardziej utalentowanych pracowników Deloitte. Kamil Kucharczyk pracuje jako menedżer w zespole M&A / Dział Doradztwa Finansowego.

Zaczął zarabiać w wieku 16 lat. Na początku była to gra na giełdzie, która licealiście wydała się bardzo wciągająca. To był pierwszy kontakt Kamila z dużymi pieniędzmi. Dlatego, mając - jak sam o sobie mówi - mocny sznyt biznesowo-ekonomiczny, nie mógł wybrać nic innego jak tylko studia ekonomiczne. Jako rodowity warszawiak zdecydował się na na Uniwersytet Warszawski. Jeszcze przed studiami założył firmę Avattar Web Design, która zajmowała się projektowaniem stron internetowych. Prowadził ją z sukcesem przez jedenaście lat. Zresztą swoim doświadczeniem mógłby obdzielić kilka osób, bo jak dotąd pracował w 16 firmach, od kolportażu gazetki przy jednej z warszawskich stacji metra, przez konsulat RP w Szanghaju, aż do banku inwestycyjnego w londyńskim City. Na trzecim roku studiów rozpoczął pracę w PKO BP, zdarzyło mu się również kelnerowanie w Londynie oraz Maastricht, by podszkolić się w angielskim i zarobić trochę pieniędzy. Mniej więcej w tym samym czasie zetknął się z rynkiem funduszy private equity. 

Już wtedy zrozumiałem, że transakcje fuzji i przejęć to jest to, czym chcę się zająć zawodowo – mówi Kamil.

Z obranej raz drogi już nie zszedł. Wręcz odwrotnie, postanowił zdobywać doświadczenie w tym obszarze. Podczas procesu aplikacji do londyńskich oddziałów banków inwestycyjnych, szybko zrozumiał, że po UW nie ma realnych szans skutecznie konkurować z absolwentami Harvardu czy Cambridge. Dlatego postanowił zainwestować w swoje wykształcenie. Spędził rok na Maastricht University: School of Business and Economics, gdzie zdobył drugi tytuł magistra, tym razem z ekonomii finansowej. Przyznaje, że było naprawdę trudno, ale był na tyle dobry, że jeden z tamtejszych wykładowców wybrał go na swojego asystenta. Jednocześnie, by się utrzymać, pracował jako kelner w jednej z holenderskich, ekskluzywnych restauracji, co wspomina jako jedno z trudniejszych życiowych doświadczeń. Mieszkał wtedy w piwnicy, nie stać go było nawet na lodówkę, więc jedzenie trzymał w torbie termicznej. Pracował 16 godzin dziennie, dziś przyznaje, że przetrwał tylko dzięki swojej determinacji… i tanim napojom energetycznym.

We wrześniu 2011 roku Kamil rozpoczął pracę w londyńskim banku Royal Bank of Scotland, jako analityk bankowości inwestycyjnej (M&A).

Początkowo mój tydzień pracy wynosił nawet 120 godzin, a pierwszy wolny dzień dostałem dopiero po 71 dniach. Wracałem do domu o drugiej w nocy, by już o 9 rano znowu zasiąść przy biurku. Lunch jadłem o 23, a do rodziców dzwoniłem po pierwszej w nocy, bo tylko wtedy miałem chwilę czasu – wspomina Kamil.

Przyznaje jednak, że było warto, chociażby dla doświadczenia, które zdobył i pieniędzy, które zarobił.

Do powrotu do Polski skłoniła go m.in. restrukturyzacja londyńskiego oddziału jego banku i sytuacja rodzinna. Gdy pojawił się w Warszawie, nie dane mu było zbyt długo się ponudzić: szybko otrzymał propozycję pracy w Deloitte. Zaczął od stanowiska Senior Associate, ale w stosunkowo krótkim czasie awansował na Menedżera.

Czym różni się praca na rynku fuzji i przejęć w Warszawie i Londynie? Minusem jest skala transakcji. W Wielkiej Brytanii pracował przy fuzjach i przejęciach, których wartość sięgała setek milionów funtów, w Polsce rzadko przekraczają one 300 mln zł. Plusem jest jednak to, że pracując przy jakiejś transakcji, Kamil spotyka się bezpośrednio z prezesami i właścicielami największych polskich firm, podczas gdy w Londynie nie miał takich możliwości. Teraz ma więc poczucie, że bierze udział w czymś naprawdę ważnym. Widzi też znaczną różnicę w atmosferze panującej w firmach w obu krajach. Jak sam przyznaje, w Polsce stosunki pomiędzy kolegami w pracy są naprawdę dobre.

W Londynie częste było bardzo agresywne współzawodnictwo: ani zdrowe, ani uczciwe. Każdego dnia każdy z nas mógł dostać cios w plecy i to od osób, od których się tego zupełnie nie spodziewał – opowiada Kamil.

Kamil jest zaangażowany w rekrutację nowych pracowników w Deloitte. Jego zdaniem praca na rynku transakcji M&A jest dość specyficzna, ale jednocześnie wyjątkowa i nagradzająca, dlatego wśród setek młodych ludzi, którzy zgłaszają się do Deloitte, poszukuje „perełek”, dla których praca i rozwój osobisty jest na pierwszym miejscu. W tym zawodzie ciężka praca na początku kariery jest nieunikniona, ale szybko okazuje się, że było warto. 

Mimo, że Kamil w pełni poświęca się swojej pracy, to stara się nie zapominać o swoich pasjach. Kiedyś był to taniec towarzyski oraz karate kyokushin, teraz pochłaniają go dbanie o kondycję, motocykle, wyścigi samochodowe oraz kolarstwo górskie („all-mountain”). Podobnie jak w życiu zawodowym, także prywatnie napędza go adrenalina, dlatego w tym roku wybiera się m.in. na górski obóz rowerowy na Majorce. Ma 55 dni zaległego urlopu. Czas to wyzerować! 

Kamil Kucharczyk - ścieżka kariery

Czy ta strona była pomocna?