Kariera w Deloitte

Nie idę na żadne kompromisy

Marcin Kruczyk zdobywa szczyty wysokogórskie i odkrywa nowe obszary analityki

Jego zawodowa droga jest niezwykła, a doświadczeniem mógłby obdzielić kilka osób. Europejska Agencja Kosmiczna, doktorat w Szwecji, bank w Warszawie i wreszcie Deloitte, gdzie zajmuje się analityką danych. Ale największą pasją Marcina Kruczyka, Senior Konsultanta w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte są podróże i wspinaczka wysokogórska. Wraz z kolegami zdobył w Ameryce Południowej dziewicze szczyty, które swojsko nazwali Trata Tata i Akuku.

Marcin Kruczyk w Deloitte pracuje dwa lata, w tej chwili zajmuje stanowisko Starszego Analityka Danych i Senior Konsultanta trzeciego stopnia, a to oznacza, że za chwilę wejdzie na ścieżkę menedżerską. Wcześniej jednak skończył elektronikę na Politechnice Warszawskiej. Pierwszym projektem, w który jeszcze na studiach się zaangażował, była budowa komputera pokładowego we współpracy z  Europejską Agencją Kosmiczną. Udało się na tyle, że komputer, który współtworzył, ostatecznie znalazł się w kosmosie. Potem pracował dla firmy wykorzystującej nowoczesne technologie w produktach dla wojska. W końcu przez dwa lata był informatykiem w banku.

Dość szybko się jednak przekonałem, że mnie to nudzi. Taka odtwórcza praca jest nie dla mnie – mówi Marcin.

Obiecał sobie wtedy, że więcej na kompromisy związane z wyborami zawodowymi nie zamierza iść, dlatego zrezygnował i postanowił zrobić sobie kilkumiesięczną przerwę, by wyjechać do Ameryki Południowej. To był rok 2009, ale na serio zaczął podróżować cztery lata wcześniej, jeszcze w czasie studiów. Wszystko jednak zaczęło się od trekkingów w polskich Tatrach, po których dość szybko przyszedł apetyt na więcej. Najpierw były więc Dolomity i Alpy, a potem przyszedł czas na góry w odległym Kirgistanie.

Podróż do Ameryki Południowej okazała się dla niego przełomowa pod kilkoma względami. Wraz z trojgiem znajomych wspinali się w jednym z najsłabiej poznanych rejonów górskich na tym kontynencie – w Kordylierze Apolobamba. Pasmo to leży na granicy Boliwii i Peru. W czasie tej wyprawy zdobyli kilka szczytów, a dwa z nich nazwali Akuku (4975 m) i Trata Tata (5156 m).

Postanowiliśmy wybrać takie nazwy, które mają zarówno coś wspólnego z językiem polskim, jak i narzeczem Aimara, którego używają tamtejsi Indianie. Te słowa pasowały najbardziej. Nie chcieliśmy podążać śladem niemieckich wspinaczy, którzy jeden z tamtejszych wierzchołków nazwali HermanSpitze – śmieje się Marcin.

Ich sukces był na tyle istotny dla społeczności wspinaczkowej, że opisał go prestiżowy magazyn wspinaczkowy „The American Alpine Journal”.

Po powrocie do Polski z wyprawy, podczas której poznał swoją żonę, skupił się na szukaniu pracy. Ostatecznie jednak ponownie wyjechał zagranicę, ale tym razem po to, by na uniwersytecie w Uppsali w Szwecji zrobić doktorat z bioinformatyki. Zajmował się analizą danych genetycznych pod kątem medycznym, a dokładnie tworzył algorytmy, które można wykorzystać w diagnostyce i opracowywaniu nowych leków. Po czterech latach z nowo zdobytym tytułem doktora zdecydował się wrócić do Polski, choć mógł na stałe zostać w Skandynawii.

Odwiedziłem wszystkie kontynenty poza Antarktydą i wiem, że mieszkać mogę tylko w Polsce, bo tu jest moje miejsce – deklaruje.

Zresztą w tamtym czasie właśnie się ożenił i postanowił znaleźć jakąś ciekawą pracę, która będzie czymś bardziej zajmującym niż etat informatyka w banku. Znajomy Malezyjczyk, który pracował w biurze Deloitte w Warszawie, powiedział mu, żeby spróbował właśnie w tej firmie, bo szukają tam ludzi z nietuzinkowym doświadczeniem i analitycznym umysłem. Marcin początkowo się wahał, ponieważ jego dwie siostry pracowały w firmach z tzw. Big 4 i, szczerze mówiąc, nie miał z ich pracą dobrych skojarzeń.

Audyt, doradztwo podatkowe, prawne, jednym słowem jak dla mnie nuda. Ale ostatecznie postanowiłem spróbować i nie żałuję – opowiada.

Trafił do działu Konsultingu, zespołu zarządzania ryzykiem, a dokładnie zespołu Finevare. Pod tą tajemniczą nazwą kryje się system dla banków, wspomagający je w zarządzaniu ryzykiem kredytowym. Marcin zajmuje się tworzeniem modeli statystycznych, które pozwalają bankom lepiej dopasować swoje produkty do wymagań klientów. W ciągu liczb i znaków szuka zmiennych, których doświadczony doradca bankowy i dobry informatyk, nie wspominając o zwykłym zjadaczu chleba, nie są w stanie znaleźć.

Marcin nie zapomniał też o tym, czego nauczył się w Szwecji. Dlatego próbuje zbudować w Deloitte nową komórkę, która będzie zajmowała się bioinformatyką. I choć, jak przyznaje, w Polsce ta dziedzina dopiero raczkuje, to należy z nią wiązać wielkie nadzieje. 

Wbrew moim obawom w Deloitte nie ma nudy i monotonii, jest za to otwartość na innowacje i moje pomysły. Może po prostu miałem szczęście do szefów – mówi Marcin.

Jak dodaje, ich dział, ze względu na nowatorski charakter, nadal znajduje się w fazie rozwoju, dlatego wraz z kolegami wciąż poszukują nowych osób. Wymagań właściwie nie jest wiele: chęć do pracy, zacięcie matematyczne i odporność na stres. Jak sam przyznaje, jego samego stres już właściwie nie dotyczy, bo podróże nauczyły go doskonale nad nim panować. Na tyle się napatrzył na prawdziwe problemy w Afryce czy w innych regionach świata, w których ludzie zmagają się z wojną, biedą i głodem, że mało co go dziś zaskakuje. On sam chwile grozy przeżył podczas wyprawy do Pakistanu, gdzie trafili w rejon wojny domowej, obrabowano ich, a dodatkowo wraz z kolegami zaczęli dość poważnie chorować.

To był jedyny moment, kiedy zastanowiłem się, czy to moje włóczenie się po świecie ma jakikolwiek sens. Poziom adrenaliny był za wysoki nawet dla mnie. Dlatego dziś trudno wyprowadzić mnie z równowagi - mówi.

Nic więc dziwnego, że po kilku latach przerwy planuje kolejną wyprawę, tym razem do Kanady. Ta letnia podróż będzie dla Marcina wyjątkowa, bo pierwszy raz zabierze na nią swoją pięciomiesięczną dziś córeczkę. 

Marcin Kruczyk - ścieżka kariery

Marcin Kruczyk w 140 znakach lub więcej

Jestem maniakiem liczb, gór i podróży. Pierwszą z moich pasji realizuję w Deloitte. Pozostałe dwie to jeszcze marzenia z dzieciństwa. W chwilach wolnych od pracy staram się te marzenia przekuwać we wspomnienia. ;-)

Czy ta strona była pomocna?

Powiązane tematy