Kariera w Deloitte

Pszczoły działają zgodnie z procedurami

Ludzie nie zawsze

Miał za sobą kilka lat doświadczenia zawodowego, a mimo to dla Deloitte zdecydował się rozpocząć pracę od stanowiska praktykanta. Przemysław Nowiński, Starszy Konsultant w Dziale Zarządzania Ryzykiem, codziennie przekonuje się, że audyt wewnętrzny, wbrew wielu obiegowym opiniom i stereotypom, jest pasjonującym zajęciem. Prawie tak pasjonującym jak pszczoły i pasieki, którymi zajmuje się w rodzinnej firmie.

Przemysław Nowiński swój rok dzieli na dwie części. Jak dla większości audytorów najintensywniejszym dla niego okresem jest późna jesień i zima. W tym czasie ma najwięcej pracy, wtedy bowiem firmy chcą sprawdzić, czy ich wewnętrzne procedury działają jak trzeba. Wiosną i latem może się z kolei poświęcić swojej drugiej pasji, choć uczciwiej należałoby powiedzieć pracy, czyli pszczołom. Czy te światy można pogodzić? Historia Przemka pokazuje, że jak najbardziej tak.

Przemek jest absolwentem Wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Warszawskim. Na studiach pracował w domu mediowym, a potem w dziale reklamy jednego z magazynów. O efektywności reklamy napisał nawet pracę magisterską. Skąd więc w jego życiu pojawił się audyt?

Startowałem do działu finansowego Coca Coli. Na spotkaniu dowiedziałem się, że trafię do działu audytu, który kojarzyłem wtedy wyłącznie z weryfikacją sprawozdań finansowych. Okazało się jednak, że audyt to także sprawdzanie, czy w przedsiębiorstwie wszystko działa zgodnie z procedurami. Spodobało mi się to i już wiedziałem, że chcę się tym zająć na poważnie – opowiada Przemek.

Potem były dwie firmy z branży finansowej, w których również pracował w audycie wewnętrznym. W 2012 roku postanowił aplikować do Deloitte. Poprzez stronę internetową wysłał swoje zgłoszenie, które zainteresowało dział HR i został zaproszony do rekrutacji. Mimo posiadanego już doświadczenia zawodowego Przemek przeszedł taką samą ścieżkę, jak studenci i absolwenci studiów, czyli rozwiązywał testy analityczne i językowe, by na końcu zostać zaproszonym na spotkanie z przyszłym szefem.

Właściwie od razu mogłem zostać konsultantem, ale nie żałuję, że zaczęło się od praktyk. Renoma marki Deloitte przekonała mnie, że warto. Zresztą te kilka miesięcy pozwoliło mi poznać firmę i usystematyzować swoją wiedzę – mówi.

Ostatecznie skończyło się na tym, że po trzech miesiącach praktyki przeszedł na etat.

Jakie ma rady dla studentów, którzy chcą pracować w Deloitte? Przyłożyć się do rozwiązania testów, a potem w możliwie najlepszy sposób pokazać swoją osobowość na rozmowie kwalifikacyjnej, bo to pozwoli im trafić do tego miejsca, którym naprawdę są zainteresowani. To, co mu się w Deloitte spodobało, to to, że firma jest na tyle elastyczna, że umożliwia osobom, które uznają, że dokonały złego wyboru, przejście z jednego działu do drugiego. Ale on sam wiedział, że podjął dobrą decyzję co do audytu wewnętrznego. Został konsultantem, a potem starszym konsultantem. Od kilku lat weryfikuje, czy procedury przyjęte przez jego klientów są efektywne i optymalne, nie tylko z punktu widzenia interesu firmy, ale także jej pracowników. Jak przyznaje, zdarza się, że pojawienie się audytorów wzbudza w zespole danego przedsiębiorstwa strach, ale zwykle tylko dlatego, że ludzie nie wiedzą, czego mają się spodziewać.

Tymczasem my jesteśmy po to, by pomóc. Czasem osobie z zewnątrz łatwiej jest spojrzeć na jakiś problem i znaleźć jego rozwiązanie, niż komuś ze środka. Dlatego zwykle naszą wizytę kończymy wydaniem rekomendacji – wyjaśnia Przemek.

Praca audytora wiąże się z częstymi podróżami, bo klienci mają siedziby w całej Polsce.

Kilkudniowe wyjazdy, podczas których przebywamy z kolegami niemal cały czas razem, pozwalają poznać się nam lepiej, co jest dużym plusem tego zajęcia. Poza tym nie siedzimy non stop za biurkiem, co akurat dla mnie ma spore znaczenie – mówi Przemek.

Dziś wyjazdy zajmują 20-30 proc. jego czasu pracy, ale gdy zaczynał, było ich znacznie więcej.

Z wyjazdami łączy się również jego drugie życie. Przemek od kilku lat angażuje się w rozwój rodzinnej firmy, a dokładnie pasieki. Została ona założona przez jego pradziadka w 1906 roku, w Łowiczu. Teraz w wolnych chwilach od pracy w audycie, głównie w weekendy, a wiosną i latem, czasem także popołudniami, pomaga tacie w prowadzeniu już całkiem sporego i dobrze rozwijającego się biznesu. Przemek odpowiada za logistykę, ale też stara się wprowadzać taką organizację pracy, by była najbardziej efektywna. To doświadczenie wyniesione z biznesu, pracy w dużej korporacji i audytu. O pszczołach wie naprawdę wszystko i opowiada o nich z dużą pasją. O tym, jak są zorganizowane i pracowite, ale też, że są uzależnione od swojego instynktu. Zdarza się, że nocami przewozi ule z jednego miejsca w Polsce w drugie, a wszystko po to, by uzyskać konkretny gatunek miodu, a jest ich naprawdę sporo. Dlaczego nocą? Bo tylko wtedy wszystkie pszczoły znajdują się w środku ula. O jego pasji dość szybko dowiedzieli się koledzy z Deloitte, a z każdym dniem przybywa tych, którzy przekonują się o zbawiennych właściwościach miodu. A on sam?

Kiedyś jadałem miód rzadko, można więc było powiedzieć, że szewc bez butów chodził. Ale teraz, odkąd zacząłem bardziej dbać o swoje zdrowie i kondycję, jem go codziennie. I innym też polecam

Przemysław Nowiński w 140 znakach lub więcej

Uwielbiam przebywać na świeżym powietrzu. To miła odskocznia po tygodniu spędzonym w biurze i nieważne, czy jest to weekend na Mazurach czy rowerowy wypad nad Wisłę. Najwięcej przyjemności dostarczają mi jednak górskie wyprawy w grupie zaprzyjaźnionych motocyklistów :)

Czy ta strona była pomocna?

Powiązane tematy