Kariera w Deloitte

Mistrzyni Polski w kitesurfingu w świecie fuzji i przejęć

Wiktoria Boszko – Senior Konsultant w zespole M&A w dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte

Moim żywiołem jest woda. Choć pochodzę z Warszawy, to zdecydowanie bliższe jest mi morze i co się z tym wiąże, sporty wodne. Najpierw to był windsurfing, potem kitesurfing, a teraz surfing. Jednak karierę sportową zostawiłam dla studiów socjologicznych i prawniczych. Dziś jestem Konsultantem w zespole M&A w Dziale Doradztwa Podatkowego Deloitte.

Moi rodzice mają szkołę windsurfingu nad Bałtykiem, więc naturalne było, że kto jak kto, ale córka właścicieli musi uprawiać ten sport. Zresztą nikt za bardzo nie musiał mnie zmuszać. Lubiłam rywalizację i wyjazdy zagranicę. Ale windsurfing szybko mi się znudził, tym bardziej, że jestem dość drobnej budowy, a w tej dyscyplinie niezbędna jest siła fizyczna. Dlatego w liceum zainteresowałam się kitesurfingiem, czyli pływaniem na desce przy pomocy dość dużego latawca. To były początki tego sportu w Polsce, więc ledwo opanowałam podstawy, okazało się, że w pierwszych zawodach, w których wystartowałam, udało mi się osiągnąć całkiem niezłe wyniki. Szybko połknęłam bakcyla i zainwestowałam w ten sport sporo czasu i energii. Zaczęłam jeździć na zawody i to nie tylko w Europie. Na szczęście chodziłam do społecznego liceum, gdzie rozumiano moją pasję. Zresztą zawsze dobrze się uczyłam, więc nikt nie robił mi z powodu tych nieobecności żadnego problemu. W 2007 roku udało mi się zdobyć Mistrzostwo Polski i osiągnęłam niezłe wyniki w Pucharze Świata.

Moje życie pędziło jak oszalałe, ale w pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję, co dalej. Co prawda gdzieś przez głowę przeszła mi myśl o karierze sportowej, ale brakowało mi wysiłku intelektualnego i czułam, że coś mogę stracić podejmując taką decyzję. Poza tym zawsze dość twardo stąpałam po ziemi i wiedziałam, że to sport raczej dla bardzo młodych ludzi i w Polsce bardzo sezonowy, w związku z czym nie na tyle popularny, by przynosić wysokie dochody. Początkowo wybrałam studia socjologiczne na Uniwersytecie Warszawskim, ale dość szybko rozczarowałam się ogólnością tego kierunku. Dlatego rok później zdawałam jeszcze na prawo. Nauki było dość sporo, więc ucierpiał na tym sport, w którym jeżeli chce się osiągać naprawdę dobre wyniki, trzeba poświęcić wszystko. A ja nie byłam na to gotowa. Podczas studiów prawniczych skończyłam Szkołę Prawa Amerykańskiego i Brytyjskiego. Na poważnie rozważałam także aplikację radcowską, na którą dostałam się za pierwszym razem.

Po studiach aplikowałam do wielu miejsc, ale ze względu na renomę Deloitte, wybrałam właśnie tę firmę. Przeszłam proces rekrutacyjny i zaczęłam trzymiesięczny okres praktyk w zespole przejęć i fuzji w Dziale Doradztwa Podatkowego. To było dwa i pół roku temu. Na początku było ciężko, nawet open space mnie przerażał. Nie wyobrażałam sobie, jak można tak pracować. Jako że z natury jestem bardzo niezależną osobą, obawiałam się również hierarchicznej struktury i tego, że właściwie każda moja czynność będzie oceniana. Ale na szczęście okazało się, że moje obawy się nie sprawdziły, choć uczciwie muszę przyznać, że pierwszy rok był stresujący. Przez długi czas nie byłam nawet w stanie przewidzieć, o której danego dnia wyjdę z pracy. Dla młodych ludzi, którzy dziś do nas trafiają, ważna jest równowaga pomiędzy karierą a życiem prywatnym i korporacje z coraz większym zrozumieniem przyjmują taką postawę. 

Gdy już się nauczyłam, na czym polega praca w dziale doradztwa podatkowego i poczułam się częścią zespołu, było już znacznie lepiej. Mój dział zajmuje się głównie podatkowym due diligence, czyli kompleksowo oceniamy kondycję firmy przed nabyciem czy dokonaniem fuzji lub przejęcia, ale także strukturyzacjami podatkowymi jak i udzielaniem kompleksowych porad prawnych. To bardzo ciekawe zajęcie, które nie ma nic wspólnego z wypełnianiem PIT-ów. Podobnie jak ja, większość moich kolegów to prawnicy, choć jest również kilku ekonomistów. Jestem w tej chwili na III roku aplikacji radcowskiej, którą zamierzam niedługo skończyć, a wcześniej i tak czeka mnie jeszcze egzamin na doradcę podatkowego.

Czy wieloletnie uprawianie sportu pomogło mi w mojej dzisiejszej pracy? To pytanie słyszą wszyscy sportowcy, ale coś w tym chyba jest. Mamy samozaparcie, upór w dążeniu do celu, czyli cechy niezbędne do osiągniecia sukcesu, także zawodowego. To nas wyróżnia. Dziś nadal jestem aktywna, choć miejsce kitesurfingu zajął surfing. W Polsce niestety z falami jest raczej słabo, dlatego, żeby uprawiać ten sport, muszę wyjeżdżać zagranicę. Już podczas pracy w Deloitte wyjechałam na dwa trzytygodniowe urlopy do Peru i na Sumatrę. W tym roku też planuję taką wyprawę. Mam nadzieję, że się uda. 

Wiktoria Boszko w 140 znakach lub więcej

Ważne jest, żeby w wirze codziennych wydarzeń nie zapomnieć o tym, co jest naprawdę istotne, zatrzymać się i spróbować spojrzeć z innej perspektywy na wszystko, co się dzieje. Staram się tak robić, gdy za bardzo się wszystkim przejmuję (co niestety często mi się zdarza). No i myślę o plaży, planując kolejne wyjazdy :)

Czy ta strona była pomocna?

Powiązane tematy