Skarby Polanowic - zdjecie

Punkty widzenia

Prawdziwe Skarby Polanowic - łączymy mieszkańców

Inicjatywa sfinansowana przez Deloitte wzmacnia społeczność lokalną

Relacja z projektu „Pierwszy Impuls”, który ma na celu przeprowadzenie interdyscyplinarnych działań animacyjnych w miejscowości Polanowice.

Polanowice (woj. kujawsko-pomorskie), 6-11 października 2015 r.

Opis projektu

„Podczas 5-dniowego pobytu animatorów w Polanowicach zastosujemy różnorodne metody angażujące różne grupy na wielu poziomach” - deklaruje Paulina Kaczmarek, koordynator projektu, menedżer Deloitte, rodowita polanowiczanka.

Inicjatywę realizują specjaliści ze Stowarzyszenie Praktyków Kultury, posiadający szerokie doświadczenie w podobnych projektach. Pierwszy etap polega na przeprowadzeniu w ciągu pierwszych dwóch dni wywiadów z mieszkańcami, obejmujących młodzież, osoby w wieku średnim i osoby starsze. Wywiady służą lepszemu poznaniu mieszkańców, utrwaleniu lokalnej historii oraz stworzeniu portretu zbiorowego polanowiczan. Nagrane wywiady zostaną udostępnione mieszkańcom i innym zainteresowanym stronom.

Na podstawie wywiadów zostanie narysowany komiks przedstawiający opowieść mieszkańców o ich wsi. Pozwoli to na stworzenie namacalnej pamiątki współpracy mieszkańców.

Równocześnie będą przeprowadzone warsztaty kuglarskie, które będą okazją aby w godzinach pozaszkolnych zaangażować w działania miejscową młodzież i dzieci. Uczestnicy będą mieli okazję m.in. nauczyć się chodzenia na szczudłach, żonglerki i elementów akrobatyki. Zabawa będzie również inspiracją do nietypowego przedstawienia znanych faktów z historii wsi podczas zaplanowanej później gry terenowej. Taka forma aktywności pokazuje, że kulturę można traktować jako narzędzię do zmiany społecznej i budowania potencjału społecznego.

Uwieńczeniem projektu będzie przeprowadzenie gry terenowej podczas piątego, ostatniego dnia prac. Tu gracze korzystają ze swojej wiedzy na temat wsi i jej mieszkańców. Źródłem wiedzy, która jest konieczna dla ukończenia gry, będą przeprowadzone wcześniej wywiady, komiks i wiele innych środków przekazu. Gra ma za zadanie przyciągnąć przyjezdnych, wzmocnić pozytywny wizerunek Polanowic. Przede wszystkim jednak ma pozwolić samym Polanowiczanom spojrzeć na siebie z innej perspektywy i zauważyć dotychczas nieodkryte możliwości. Na zakończenie gry (i jednocześnie projektu) nastąpi podsumowanie działań. Po finale wszyscy zaproszeni będą na moderowaną dyskusję pt.: „Przyszłość Polanowic – kierunki rozwoju”. Podczas dyskusji będzie szansa poznać marzenia i plany mieszkańców, co pozwoli uwspólnić wizję rozwoju wsi i zjednoczyć się wokół konkretnych celów.

Tworzymy plakaty promujące grę terenową

Kiedy z kim porozmawiać, czy wszystko się uda?

Blog/ relacja animatorów: środa, 7 październik br. - ROZPOZNANIE

Poranne przygotowania wypełniło nam wykonywanie telefonów, tworzenie materiałów, planowanie ruchów strategicznych.  Znaleźliśmy wspaniałą bazę wypadową, zaoferowaną nam przez pana Alka Bukowskiego, która wieczorem stała się też planem zdjęciowym pierwszych wywiadów z mieszkańcami.

Poranny telefon do szefowej Stowarzyszenia AmicusDoroty Pronobis pokazał nam, iż lista osób potencjalnie chętnych do współpracy może być dłuższa niż się spodziewaliśmy! Otrzymaliśmy też oficjalne zaproszenie na czwartkowe spotkanie organizowane we współpracy z grupą seniorów.

Spotkanie to jest okazją dla mieszkańców Polanowic aby porozmawiać o historii, powspominać, podyskutować. Odbędzie się wystawa starych zdjęć Polanowic, wyszukanych i zgormadzonych pracowicie przez wszystkich. Da to możliwość zobaczenia polanowickiego dworku jeszcze w stanie świetności, z parkiem w pełnej krasie.

Spotkanie z Przemkiem Bohonosem z Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego pozwoliło nam poznać stworzony wcześniej scenariusz gry terenowej, która odbyła się w Poznaniu. Oprócz tego otrzymaliśmy wiele wskazówek i ciekawych informacji wzbogacających naszą wiedzę o historii Polanowic i bardzo przydatnych do projektowania naszej gry pt. „Skarby Polanowic”.

Wieczorem czekało nas spotkanie z licealistami i gimnazjalistami. Po przedstawieniu się rozruszaliśmy towarzystwo warsztatami żonglerki i szczudlarstwa. Początkowo nieśmiała grupa wspaniale się rozkręciła. Na koniec spotkania łatwo nam było przekonać młodych, że udział w naszej grze będzie ciekawy a zaangażowanie się w część organizacyjną też może być świetną zabawą. Zaufano nam do tego stopnia, że kilka odważnych ochotniczek zgodziło się udzielić nam pierwszych filmowanych wywiadów. Na fali ich entuzjazmu krótkiego wywiadu udzielił również sołtys pan Edward Szymański i pan Alojzy Bukowski, założyciel lokalnej telewizji kablowej, przyzwyczajony raczej do pracy po drugiej strony kamery.

Do hotelu wróciliśmy zmęczeni, lecz usatysfakcjonowani, pełni nadziei na dalsze sukcesy.

 

Skarby Polanowic - dziewczyny za kamerą

Warsztaty żonglerki - przygotowanie

W poszukiwaniu historii

Blog/ relacja animatorów: czwartek, 8 października br. - Ruszamy do działania (część I)

Coraz bardziej zagłębiamy się w historię Polanowic i jej mieszkańców. Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z okresu średniowiecza, ale osadnictwo na tych terenach jest o kilka tysięcy lat starsze.

Podczas gdy młodzież oddawała się nowemu hobby – żonglerce, starsi mieszkańcy żonglowali datami, wspominając dawne dzieje i wybitnych mieszkańców wsi. Ksiądz proboszcz wyjawił, że przygotowuje publikację na temat historii parafii Polanowice.

Dzisiaj mieliśmy przyjemność uczestniczyć w spotkaniu seniorów organizowanym przez stowarzyszenie Amicus z Kruszwicy. Ponadto podczas wywiadów posłuchaliśmy historii o życiu Polanowicach kiedyś i dzisiaj.

Warsztaty żonglerki

Wspomnienia w kolorze sepii

Blog/ relacja animatorów: czwartek, 8 października br. – Debata (część II)

Kontynuując dobrą passę czwartek zaczęliśmy od wywiadów. Rozstawiliśmy się w naszym małym działkowym studiu i zaprosiliśmy dwie pasjonatki historii Polanowic – panią Kaczmarek i panią sołtysową Szymańską. Z rozmów z nimi dowiedzieliśmy się więcej o realiach życia w dawnym polanowickim PGRze, szczegółach przebiegu transformacji na tych ziemiach. Oprócz nostalgicznych wspominek o przeszłości była również okazja pospierania się o to jak ma wyglądać przyszłość wsi, kiedy odremontować elewacje, gdzie powinny być zatoczki parkingowe a gdzie trawniki.

Odbyliśmy też mini-debatę, w której do pań dołączył sołtys Szymański. Troszkę wspominek, troszkę typowo polskiego narzekania, a trochę przekornego chwalenia się szybko przeszło w oglądanie starych zdjęć ze zbiorów pani Barbary Szymańskiej.

Gdy tylko nagraliśmy krótki spot zapraszający na grę terenową trzeba było zaraz pędzić na obiad. Tuż po popędziliśmy już na warsztat z wyczekującą na nas młodzieżą.

Tym razem obarczyliśmy młodych większą odpowiedzialnością. Rozdaliśmy ulotki i zobowiązaliśmy do rozpropagowania informacji o grze wśród znajomych. Podczas warsztatów naciskaliśmy aby szlifowali konkretne triki żonglerskie, kilka razy podeszliśmy też do filmowania grupowego pokazu umiejętności.

Tuż przed godziną szóstą po południu zwolniliśmy świetlicę, aby umożliwić przygotowania do wystawy zdjęć. Wystawa pod tytułem „Wspomnienia w kolorze sepii” wzbogacona była kilkoma wystąpieniami. Młoda wolontariuszka z sąsiedniej miejscowości odśpiewała piosenkę, pani Czech, historyczka i pełniąca obowiązki dyrektora szkoły podstawowej opowiedziała o dziejach rodzin związanych z okolicami, ksiądz proboszcz zrelacjonował nam postępy pracy nad książką o parafii i kościele. Objaśnił trudności tłumaczeń źródeł łacińskojęzycznych, przytoczył kilka ciekawostek odnalezionych w starych księgach (kto by pomyślał, że kiedyś funt pieprzu był droższy niż para butów, a jeden z poprzedników księdza był opłacany solą).

Wykorzystaliśmy sytuację aby przedstawić ponad trzydziestu osobom z Polanowic i okolic propozycję gry terenowej i zaprosić ich do udziału. Pozostaje trzymać kciuki za uczestników!

W poszukiwaniu rozwiązania

Zbieramy wywiady

Blog/ relacja animatorów: piątek, 9 października br. - Życie Polanowic

Korzystając z ostatniego dnia roboczego naszego pobytu skupiliśmy się na osobach nieuchwytnych w weekend – pracownikach szkoły i zakładu roślinno-hodowlanego. Udało nam się porozmawiać z osobą pełniącą obowiązki dyrektora szkoły i panią bibliotekarką. Obie panie udzieliły nam ciekawych informacji o specyfice ich pracy, roli placówek oświatowych w życiu wsi, o ich pasjach, edukacji i sporcie.

W zakładzie zatrudniającym kilkadziesiąt Polanowiczan namówiliśmy na krótki wywiad głównego hodowcę bydła, pana Krystiana Krywulta, odpowiedzialnego za produkcję mleka i, jak sam to określił, za „dobrostan zwierząt”.

Innych pracowników było bardzo trudno oderwać od ich zajęć lecz przy wsparciu autorytetu pana sołtysa udało nam się znaleźć osobę chętną do otwarcia przedwojennego poniemieckiego spichlerza, mieszczącego w sobie wciąż działające i wciąż używane urządzenia rolnicze. Nasz zachwyt industrialnymi maszynami i wnętrzami wyraźnie kontrastował z praktycznym i konkretnym podejściem obsługi silosów, na pewno już przyzwyczajonych do obcowania z tak fascynującymi dla nas przedmiotami.

Udało się też przeprowadzić kolejne wywiady, jeden z panem, który zgłosił się do nas podczas spotkania seniorów, ale również z najmłodszym pokoleniem – pięcioletnim Fabianem i Adrianem jak również z Markiem, lat 11.

Tradycyjne już popołudniowe warsztaty z młodzieżą uruchomiły kolejne lawiny fantazji. Uczestnicy zespołami tworzyli plakaty reklamujące grę terenową, ozdabiali je farbami, flamastrami, rysowali logo drużyny piłkarskiej, dodawali ciekawe tła. Dzieci uczone przez starszych błyskawicznie opanowywały umiejętności kuglarskie, prezentując zaskoczonym animatorom ile są w stanie dokonać dzięki solidarnej współpracy, przy minimalnym tylko wsparciu z zewnątrz.

Późny wieczór przyniósł nam satysfakcję oglądania w telewizji (na lokalnym kanale) filmów robionych podczas innych naszych projektów. Pan Bukowski dzięki nowemu sprzętowi nie tylko w rekordowo krótkim czasie umieścił nasze dzieła na antenie, ale i zaimponował jakością obrazu. Nie ma to jak technologia w służbie interesów lokalnych społeczności!

Skarby Polanowic

Przygotowania do gry

Blog/ relacja animatorów: sobota, 10 października br. - Praca zespołowa

Nawarstwia się coraz więcej pracy koncepcyjnej. Przyjazd naszego oka, czyli fotografującego wszystko Davida sprawia, że powiększa się też materiał wizualny do analizy. Młodzież udaje się namówić na spotkanie dopiero na drugą po południu, bo wcześniej, jak to ujęli „będą spać”. Nie dla nas takie luksusy, my już od rana z nosami w komputerach, opracowujemy zbliżającą się wielkimi krokami grę. Mapy, punkty zborne, punkty kontrolne, instrukcje dla stacyjkowych – wszystko naraz i wszystko na już.

Po kilku godzinach jedziemy spotkać się z młodzieżą. Nagle dostajemy potężny zastrzyk energii, bo ekipa jest duża, gotowa pracować, chętna i aktywna. Wciąż pytają: „Co teraz zrobić?”, „Czy ja też mogę pomóc?” Po półtorej godziny materiały są nie tylko gotowe, ale i zespół przebiera nogami – chce więcej pracy, wkręcili się... Proszę bardzo – czas na rozwieszenie numerków oznaczających stacje, punkty z zadaniami. Dużą, ponad dwudziestoosobowym zespołem wędrujemy przez park, przez pola, ulicami, podwórkami. Każdy ma zadanie: jeden trzyma mapę, inny trzyma nożyczki, ktoś niesie kartki do przyklejania, ktoś inny śpiewa piosenkę. Fotograf David cieszy się, bo mamy piękne światło i wychodzą ładne zdjęcia. Dzieci chętnie zostają konsultantami, opiniują lokalizację punktów, pomagają wybrać widoczne miejsca. Nawet część młodych dorosłych wybrała się na spacer i często pomagają dostać się do niedostępnych punktów.

Po wycieczce terenowej grupa rozpływa się do domów. Animatorzy mają chwilę do ustalenia szczegółów i czas na wieczorną odprawę „stacyjkowych” - czyli starszaków obsługujących stacje, ekipy ulotkowej i ekipy zdjęciowo-filmowej. Na spotkanie przychodzą skupieni, każdy poznaje swoje zadania. Jęczą trochę na wieść o porannej odprawie o dziesiątej, ale wiemy, że możemy na nich liczyć.

Wracamy do naszej bazy wypadowej. Poprawki, druki... Układanie tajnych haseł, głowienie się nad trudnością zadań. Nim się oglądamy już jest późna noc. Emocje rosną, ale wyspać się trzeba.

Jutro wielki dzień.

Tajemnica Polanowickiego Dworku

Blog/ relacja animatorów: niedziela, 11 października br. - Znajdujemy Skarby Polanowic

Od bladego świtu praca wre. Ostatnie poprawki i szlify materiałów dla uczestników i organizatorów. Od ósmej możemy już korzystać z pomocy pana Bukowskiego, przesyłamy mu dokumenty, on raportuje wydruki.
O umówionej godzinie widzimy się z naszymi młodocianymi organizatorami. Dostają ostateczne przydziały do stacyjek, trochę się cieszą, trochę negocjują, ostatecznie każdy ma zadanie. Rozdajemy identyfikatory, angażujemy do skompletowania materiałów, podajemy ostatnie instrukcje. O godz. 11.00 rozpoczyna się mecz, a to nie byle wydarzenie, więc większość ekipy idzie kibicować, część dokańcza z animatorami ostatnie zadania.
W międzyczasie docierają eksperci – historycy z Nadgoplańskiego Towarzystwa Historycznego. Odprawieni oddzielnie wędrują z instrukcjami na swoje stacje.

Koniec pierwszej połowy meczu. Ekipa szczudlarzy miesza się z kibicami wędrującymi do sklepu. Sponad głów mieszkańców nadchodzą ulotki i słowa zachęty do udziału w grze. Niektórzy reagują śmiechem, inni są zaskoczeni młodziakami o kilka głów od nich wyższymi. Najmłodsze dzieci próbują robić wielkie bańki, wiatr przeszkadza. Widać, że wszyscy się starają i przejmują. Kamerzystka pyta cicho „A jak nikt nie przyjdzie?”
Wreszcie! Godzina zero, czyli koniec meczu! To nasz moment, aby wszystkich upojonych zwycięstwem drużyny Fregata (5:0) kibiców przekonać do pozostania i zgłoszenia się. Łapiemy megafon, kamerzystki odpalają sprzęt, wszystko startuje. Emocje sięgają zenitu. Formują się pierwsze drużyny, wśród nich obecne są również dzieci z naszych warsztatów wraz z rodzeństwem i rodzicami. Sołtys przynosi informację, że z Inowrocławia jedzie na rowerach dziesięć osób, specjalnie, żeby zagrać w naszą grę. Co robić? Czekać? Wystartować zziębnięte od wiatru gotowe już drużyny? Wysyłamy młodzież na stacyjki, rozdajemy ostatnie słowa zachęty i wskazówki. Gramy na czas.

W końcu oczekiwanie graczy jest nagrodzone – dzielimy zespoły, wręczamy materiały, podajemy instrukcje.
START!

Tego się nie spodziewaliśmy. Drużyny ruszyły w takim tempie, że w kilka sekund po ogłoszeniu początku czasu plac zbiórkowy opustoszał. Grupy są bardzo różne, większe i mniejsze liczbowo, składające się z samych dzieci, lub z przewagą dorosłych, wszyscy popędzili na poszukiwanie rozmieszczonych po całych Polanowicach zagadek i wyzwań. Cztery z dwunastu stacyjek obsługują nasi młodzi współpracownicy – dwie z nich to wyzwania zręcznościowe, żonglerskie a dwie to umiejętność poruszania się po nieco bardziej niedostępnym terenie. Cztery stacyjki mają w swojej gestii historycy – czekają na pytania związane z historią Polanowic, w ich wypowiedziach należy wyłowić słowa klucze i umieścić w krzyżówce. Krzyżówka pozwala odnaleźć litery składające się na główne, tajne hasło.

Największa niespodzianka gry i gratka – na czas trwania zabawy przyjechał do nas właściciel polanowickiego zamku, pan Piotr Badziąg. Najpierw nieśmiało potem coraz pewniej kolejne drużyny pukają do zwykle zamkniętego na cztery spusty dworku. W środku zachwycają stare trofea myśliwskie, ozdobione ściany i godła. Pan Badziąg opowiada o historii zamku, dzieli się ciekawostkami, pokazuje kolejne wnętrza. Aż się nie chce wychodzić, ale cóż, kolejne zadania czekają.

Lotne oddziały (czyli animatorzy na rowerach) kontrolują stan każdej stacyjki a przede wszystkim stan reszty organizatorów. Zdecydowanie największa praca jest w głównej bazie, ale i atmosfera pozwala cieszyć się wspólnym towarzystwem. Młodzież prezentuje umiejętności żonglerskie, następnie uczy drużyny podstawowych trików. Z głośników płynie muzyka, do bazy przyszli znajomi, nastrój niemalże piknikowy.

W końcu czas dobiega końca, zespoły składają swoje rozwiązane krzyżówki i oczekują wyników. Chwila na sprawdzenie… i rozpoczyna się moment, na który wszyscy czekali. Tłum uczestników siada na trybunach, oklaskują każdy ogłaszany wynik, największe brawa zbiera jednak zwycięski zespół pełen rozentuzjazmowanych dzieci i nieco zmęczonych bieganiem dorosłych. Szerokie uśmiechy, zwycięskie pozy, radość na twarzach. Jeszcze tylko zbiorowe zdjęcie i czas na relaks. Wystawiamy skrzynie pełne jabłek, chleba i kiełbasek. We wspólnym ognisku biorą udział wszyscy: m.in. animatorzy, sołts z żoną, pan Bukowski, dzielnie kamerujący finał, uczestnicy, organizatorzy, pan Badziąg. Między ludźmi z gorącymi kiełbaskami i pieczonym chlebem krążą szczudlarze, czyli nasza dzielna młodzież, wciąż pomysłowa i niezmordowana.

Wszyscy są szczęśliwi, bo mogli patrzeć jak w ciągu paru zaledwie dni jeden impuls, rozpoczęty przez animatorów przekształca się we wspólne dzieło. Sami nie wiemy, co było najfajniejsze: radość z sukcesu przedsięwzięcia, intensywna praca poprzedzająca grę, czy wspólne plany na dalsze projekty i inicjatywy?

Uczestnicy gry terenowej

O Animatorach:

Paulina Chełstowska - Trenerka, animatorka kultury, instruktorka szczudlarstwa, autorka gier. Stworzyła liczne gry terenowe, edukacyjne i szkoleniowe. Zawzięcie bada umysł ludzki i jego działanie. Studiowała kognitywistykę w Poznaniu i w Warszawie. Interesuje się alternatywnymi systemami edukacji i nowoczesnymi metodami nauczania. Współpracuje z Ośrodkiem Umiejętności Komunikacyjnych TeamLabs Linia i Stowarzyszeniem Praktyków Kultury. Pracuje z młodzieżą zagrożoną wykluczeniem.

David Sypniewski – Fotograf, grafik, animator kultury, trener antydyskryminacyjny. Urodził się we Francji, jego rodzice pochodzą z Polski. Studiował kulturoznawstwo i komunikację międzykulturową. Współtwórca Stowarzyszenia Praktyków Kultury. Interesuje się obszarem „pomiędzy”: pomiędzy matematyką a ciałem, pomiędzy wykluczeniem a wyróżnieniem, pomiędzy krajem urodzenia a krajem przodków i odkrywaniem, że ten obszar często nie istnieje, że jedno przechodzi płynnie w drugie.

Jakub Iwański – Psycholog, absolwent wydziału Psychologii Stosunków Międzykulturowych SWPS (2005). Od 2001 roku związany z Ośrodkiem Umiejętności Komunikacyjnych Linia (TeamLabs Linia), gdzie prowadzi warsztaty i szkolenia. Przez 7 lat pracował w Stowarzyszeniu Teatralnym Remus. Koordynator modułu badawczego Autodiagnoza grupowa sytuacji życiowej i zawodowej osób niepełnosprawnych w Polsce (SWPS 2008-10). Obecnie związany ze Stowarzyszeniem Praktyków Kultury i Fundacją Robinson Crusoe, jako koordynator projektów, trener, konsultant, tutor.

Bańki mydlane

25 lat Deloitte w Polsce - Projekt wspierający 25 inicjatyw społecznych

Deloitte obchodzi w tym roku 25. rocznicę działalności w Polsce. Z tej okazji firma w całym kraju wspiera 25 inicjatyw pracowniczych i dwie studenckie, zaproponowane przez fanów Deloitte na Facebooku, które mają na celu pracę na rzecz społeczności lokalnych i mieszczą się w formule idei Deloitte „Making an Impact that Matters”. Każda z wybranych inicjatyw zostanie wsparta pomocą finansową, organizacyjną i logistyczną.

Podczas kilku tygodni trwania wewnętrznego konkursu pracownicy zgłosili ponad 100 inicjatyw. Ostatecznie wybrano 25. Zgłoszone projekty mieszczą się w sześciu obszarach tematycznych: budowaniu społeczeństwa obywatelskiego; edukacji; rozwoju lokalnego; ekologii i ochrony środowiska naturalnego; kultury, sportu i zdrowia; pomocy społecznej i wyrównywanie szans. Niezależnie od miejsca czy celu projektu każda z inicjatyw otrzyma wsparcie w wysokości do 10 tys. zł. Termin ich realizacji upływa 31 marca 2016 roku.

Deloitte od wielu lat angażuje się w edukowanie rynku na temat społecznej roli biznesu. Dlatego przy tworzeniu hasła „Making an Impact that matters” pracownikom firmy przyświecała myśl, że biznes ma nie tylko prawo, ale i obowiązek pozytywnie wpływać na rozwój społeczny. Tą ideą eksperci Deloitte dzielą się ze swoimi klientami. Dlatego również w Polsce istnieje zespół Sustainability Consulting Central Europe, który świadczy usługi doradztwa w obszarze zrównoważonego rozwoju w zakresie m.in. zintegrowanej sprawozdawczości, zaangażowania kluczowych interesariuszy, odpowiedzialnej sprzedaży, ochrony środowiska czy też mierzenia wpływu.

Subskrybuj "Informacje prasowe"

Subskrybuj na e-mail powiadomienia o nowych informacjach prasowych.

Czy ta strona była pomocna?