Artykuł

Czy Polska jest skazana na stagnację w rozwoju?

Listopad 2015 r.

Raport: Czy oszczędności krajowe będą w stanie finansować długoterminowy wzrost gospodarczy w Polsce?

Raport odpowiada na pytania:

  • Jak rozwijała się polska gospodarka w porównaniu do innych krajów regionu?
  • Jak szybko polska gospodarka może dogonić bogate kraje Unii i od czego to zależy?
  • Jak duża jest luka inwestycji i oszczędności w Polsce oraz jakie mogą być tego konsekwencje?
  • Jakie ryzyko niesie dla Polski dalsze finansowanie inwestycji długiem zagranicznym?
  • Jak powinna zmienić się polityka państwa, aby zwiększyć poziom oszczędności krajowych i indywidualnych?
  • Dylemat: oszczędności vs konsumpcja.
  • Dlaczego Polacy nie oszczędzają?

Czy oszczędności krajowe będą w stanie finansować długoterminowy wzrost gospodarczy w Polsce?

Punktem odniesienia dla rozwoju gospodarczego Polski w długim okresie czasu uznać należy Niemcy, których gospodarka jest najważniejszym partnerem handlowym Polski i jedną z najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata. Przyjmując za przykład ścieżkę konwergencji Hiszpanii, dokonaliśmy symulacji realistycznych warunków brzegowych dla poziomów czynników produkcji niezbędnych do osiągnięcia dochodów per capita na poziomie 75-85 proc. Niemiec. Przy dość ograniczonych możliwościach zmian w zasobach pracy kluczowym czynnikiem staje się poziom inwestycji i możliwość jego sfinansowania przy zachowaniu równowagi zewnętrznej.

 

"Polska prawdopodobnie w ciągu najbliższych piętnastu lat zrówna się z poziomem rozwoju Hiszpanii i zbliży się do poziomu około 75 proc. PKB Niemiec, a samym tym stanie przed groźbą pułapki średniego poziomu rozwoju," komentuje Rafał Antczak, Członek Zarządu Deloitte Consulting.

Najważniejsze wnioski płynące z raportu:

• Skumulowany wzrost gospodarczy Polski wyniósł 238 procent w latach 1990-2014 i był on największy zarówno spośród wszystkich krajów transformacji, jak i dużych gospodarek unijnych.

• Polska z poziomem 40 proc. unijnej średniej per capita w wyrażeniu nominalnym plasuje się blisko środka krajów transformacji, gdzie z jednej strony Słowenia zbliżyła się już do 70 proc. a z drugiej Rumunia i Bułgaria znajdują się na poziomie 25 proc. unijnej średniej PKB per capita.

• Przy zastosowaniu przelicznika parytetu siły nabywczej, który bierze pod uwagę różnice w cenach krajowych i zagranicznych umożliwiając porównanie relatywnych poziomów rozwoju gospodarczego, Polska w takim porównaniu znajduje się na poziomie 55 proc. Niemiec i około 70 proc. Hiszpanii.

• Przykład Hiszpanii, której ścieżka konwergencji w latach 1980-2000 jest zbliżona do ścieżki rozwoju Polski po przystąpieniu do UE w 2004 r. pokazuje, że możliwe było osiągnięcie 90-proc. konwergencji PKB per capita PPS z Niemicami w latach 2002-2009, ale równie prawdopodobne jest wpadnięcie w pułapką średniego (dla krajów UE) poziomu rozwoju i powrót do poziomu 75 proc. w 2014 r., czyli do lat 90-tych XX w.

• Dynamika produkcji, a więc i rozwoju gospodarczego każdego kraju zależy od ilości pracy, kapitału i produktywności obu tych czynników (Total Factor Productivity), które do pewnego stopnia można wzajemnie zastępować. Jednak kontrybucja TFP do wzrostu PKB ulega z reguły stopniowemu osłabieniu i w oparciu o doświadczenia międzynarodowe należy przyjąć, że średnio w okresie 2015-2040 TFP w Polsce będzie rósł 1 proc.

• Zasoby pracy w Polsce są ograniczone, choć można je nieco poprawić we wszystkich grupach wiekowych poprzez wzrost liczby osób aktywnych zawodowo (mniej studentów, więcej pracujących kobiet, późniejszy wiek emerytalny). Jednak nie będzie to czynnik decydujący dla wzrostu w długim okresie z makroekonomicznego punktu widzenia. Konieczne są więc większe inwestycje w środki trwałe, które trzeba sfinansować.

• Kraje rozwijające się zwykle znajdują się w sytuacji braku wystarczających oszczędności krajowych dla sfinansowania inwestycji w środki trwałe, a więc luka pomiędzy stopą inwestycji w danym kraju a stopą oszczędności krajowych musi być finansowana z zagranicznych oszczędności. Stopa łącznych oszczędności sektora prywatnego i sektora publicznego w Polsce jest dość stabilna i wynosi około 18 proc., gdy stopy inwestycji wymagana dla konwergencji do poziomu 75-85 proc. gospodarki Niemiec wynoszą 23-32 proc. W rezultacie luka inwestycji i oszczędności wyniesie 5-14 proc. PKB, co jest tożsame z deficytem rachunku obrotów bieżących o tej samej wielkości.

• Polska od początku transformacji korzystała z oszczędności zagranicznych, a średni poziom deficytu na rachunku obrotów bieżących Polski wynosił 4 proc. PKB w latach 2000-2014 i w efekcie ujemna międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto Polski narosła do -67 proc. PKB na koniec 2014 r., gdy za poziom bezpieczny uznaje się -35 proc. PKB. Słabość finansowa polskiej gospodarki widoczna jest również w podatności na ryzyko odpływu kapitału zagranicznego i niski poziom krajowego majątku netto. Dalsze zapożyczanie się za granicą jest dla Polski bardzo ryzykowne.

• Długoterminowe oszczędności są utożsamiane są w ekonomii i finansach z oszczędnościami emerytalno-ubezpieczeniowymi. W Europie 45 proc. aktywów finansowych gospodarstw domowych utrzymywanych jest w funduszach emerytalnych, a 34 proc. w gotówce i depozytach bankowych. W Polsce proporcje te wynoszą odpowiednio 17 proc. i aż 54 proc. Niekorzystna struktura terminowa instrumentów finansowych w Polsce jest kolejnym, oprócz luki inwestycji i oszczędności, problemem dla długoterminowego rozwoju gospodarczego.

• Jeśli w kolejnych 25 latach polska gospodarka miałaby dokonać konwergencji do poziomu 75-85 proc. gospodarki Niemiec według parytetu siły nabywczej to finansowanie luki inwestycji i oszczędności w większości będzie musiało pochodzić ze źródeł krajowych. Jednak bez zmiany polityki państwa w celu mobilizowania długoterminowych oszczędności prywatnych, w tym przede wszystkim oszczędności emerytalnych, scenariusz konwergencji gospodarki polskiej do gospodarki niemieckiej jest mało prawdopodobny. Rośnie za to ryzyko wpadnięcia przez Polskę w pułapkę średniego poziomu rozwoju, tak jak miało to miejsce w przypadku Hiszpanii w pierwszej dekadzie XXI w. Historycznie Polska również doświadczyła już pułapki średniego poziomu rozwoju, która miała miejsce w XVI w., który to okres nazwanym został „złotym wiekiem” a zakończył się katastrofą ekonomiczną i polityczną trwającą dłużej niż okres prosperity. Wypadałoby drugi raz nie powtarzać tych samych błędów.

Czy Polska jest skazana na stagnację w rozwoju?

Czy ta strona była pomocna?