Dyrektywa o prawach autorskich uchwalona.

Analizy

Dyrektywa o prawach autorskich uchwalona

Kontrowersje wokół filtrowania treści w internecie

Alert prawny: 4/2019 | 1 kwietnia 2019 r.

26 marca 2019 r. Parlament Europejski przyjął projekt Dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Oznacza to zmiany dla administratorów platform publikujących treści dostarczane przez użytkowników.

Trwająca ponad dwa lata procedura legislacyjna w Parlamencie Europejskim została zakończona przyjęciem Dyrektywy w głosowaniu, którego losy wydawały się do samego końca niepewne. Jeżeli przyjęty przez Parlament projekt zostanie zatwierdzony przez państwa członkowskie, Dyrektywa powinna zostać implementowana do krajowych porządków prawnych w Unii Europejskiej w ciągu 2 lat od jej opublikowania w dzienniku urzędowym UE.

Emocje wśród zwolenników i przeciwników Dyrektywy wzbudzał w szczególności art. 13 projektu (w ostatecznej redakcji art. 17 Dyrektywy), dotyczący obowiązków dostawców platform zawierających treści zamieszczane przez użytkowników (ang. user uploaded content – UUC).

Obowiązek filtrowania treści przez dostawców usług - art. 17 Dyrektywy

Zgodnie z obowiązującą w polskim i europejskim prawie zasadą wyrażoną m.in. w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną dostawca usług transmisji danych, cachingu i hostingu nie ma obowiązku sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych dostarczanych przez użytkowników, a działania mające na celu usunięcie naruszającej przepisy prawa treści powinien podjąć dopiero w razie otrzymania zawiadomienia w tym zakresie. Konsekwencją treści art. 17 przyjętej przez Parlament Europejski Dyrektywy, ma być częściowe odejście od tej reguły. W szczególności ostatnie poprawki wprowadzone do projektu na mocy kompromisu wypracowanego przez przedstawicieli Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Rady UE w dniu 13 lutego 2019 r. nie pozostawiają złudzeń co do tej kwestii. Stosownie do uchwalonego przez Parlament Europejski brzmienia podstawowym obowiązkiem dostawców usług, umożliwiających publikację treści przez użytkowników w internecie, będzie uzyskanie zgód od podmiotów praw na wykorzystywanie utworów przez użytkowników. W przypadku braku odpowiedniej zgody, dostawca serwisu będzie odpowiedzialny za pochodzące od użytkowników, ale publikowane na jego łamach treści wykorzystujące chronione utwory. 

IP i prawo nowych technologii

0bsługa w zakresie prawa własności intelektualnej dla firm korzystających z nowoczesnych technologii, rozwijających lub inwestujących w takie rozwiązania.

Dowiedz się więcej

Dla administratora portalu UUC jedynym sposobem, aby uwolnić się od tej odpowiedzialności będzie wykazanie, że administrator:

a. dołożył wszelkich starań by uzyskać wymaganą zgodę;

b. dołożył wszelkich starań w sposób zgodny z wysokimi standardami rynkowymi i z uwzględnieniem profesjonalnego charakteru prowadzonej działalności w celu zapewnienia nieudostępnienia przez siebie utworów i treści naruszających prawa;

c. podjął niezwłoczne działania po otrzymaniu uzasadnionego zawiadomienia ze strony podmiotów uprawnionych, aby nie tylko zablokować treści naruszające prawa, ale także, żeby zapobiec naruszeniom w przyszłości.

Wymagania te powinny być spełnione łącznie. W praktyce, za wyjątkiem podejmowania starań w celu uzyskania zgód, spełnienie opisanych powyżej warunków wymagać będzie od administratorów w pierwszej kolejności wprowadzenia mechanizmu monitorowania i przeglądania publikowanych przez użytkowników serwisu treści, aby zidentyfikować materiały chronione prawem autorskim.

Rozwiązanie to w sposób oczywisty przyznaje preferencje dużym graczom. Zarówno uzyskanie zgody od podmiotów praw, jak i wdrożenie mechanizmu monitorującego treści wymagać może potencjalnie znacznych nakładów finansowych. Biorąc to pod uwagę we wcześniejszej wersji projektu wyłączono spod zakresu omawianych obowiązków małych i średnich przedsiębiorców. W finalnym tekście Dyrektywy wyłączenie to zostało ograniczone.

Grzegorz Olszewski, Radca prawny, Senior Associate, Deloitte Legal

Ostatecznie zdecydowano, że platformy internetowe młodsze niż 3 lata, o rocznym obrocie poniżej EUR 10 mln, ze średnią miesięczną liczbą odwiedzających niższą niż 5 milionów, będą podlegały lżejszym obowiązkom. W ich zakresie znajdzie się m.in. udowodnienie, że dołożyły wszelkich starań w celu uzyskania zezwolenia oraz, że podjęły niezwłocznie działania w celu usunięcia ze swojej platformy utworów, co do których otrzymały zgłoszenie od podmiotów uprawnionych (tj. pkt A oraz częściowo pkt C, opisane powyżej). Gdy jednak liczba indywidualnych odbiorców usług takiego mniejszej wielkości przedsiębiorstwa przekroczy 5 mln, usługodawca będzie musiał również udowodnić, że dołożył wszelkich starań, aby zagwarantować, że utwory, co do których otrzymał zgłoszenie od podmiotów uprawnionych, nie pojawią się na platformie ponownie na późniejszym etapie, co oznaczać będzie również obowiązek samodzielnego filtrowania treści.

Z powyższego wynika, że tylko niewielkie i jednocześnie młode serwisy mogą być wyłączone spod obowiązku monitorowania publikowanych treści.

Oprócz podwyższenia kosztów działalności, rozwiązanie takie może wywoływać obawy użytkowników dotyczące wolności wypowiedzi (w szczególności często przywoływany jest przykład popularnych w sieci memów). Obawy w tym zakresie zgłaszali także sami dostawcy usług online. Przykładowo Google1 już w 2016 roku, gdy ukazał się pierwszy projekt Dyrektywy, sugerował, że art. 17 może doprowadzić do cenzury prewencyjnej w internecie, tworząc mechanizmy, które będą uniemożliwiać publikowanie treści dostępnych online do czasu ich zatwierdzenia przez stosowne działy prawne analizujące wyniki działania zautomatyzowanych systemów filtrowania treści. W podobnym duchu CEO serwisu You Tube, pani Susan Wojcicki2, wskazywała, że obowiązki wynikające z art. 17 Dyrektywy nakładane na dostawców usług są niemożliwe do ich prawidłowego wykonania. Dostawcy usług, aby uniknąć odpowiedzialności na gruncie art. 17, mogą w praktyce nie zawsze zasadnie ograniczać dostęp do chronionych treści w Internecie, a nadto priorytetyzować treści pochodzące od dużych organizacji, które potrafią udokumentować upoważnienie do ich publikowania. Wpłynie to niewątpliwie na wolność rozpowszechniania treści przy pomocy tego medium, w szczególności dla mieszkańców UE.

Z tymi opiniami nie zgodził się eurodeputowany pełniący funkcję sprawozdawcy dla projektu Axel Voss3, którego zdaniem uzgodniony projekt Dyrektywy: „zawiera liczne postanowienia, które zagwarantują, że internet pozostanie miejscem wolności wypowiedzi. Te postanowienia nie były niezbędne ponieważ Dyrektywa sama w sobie nie przyznaje żadnych nowych praw ich posiadaczom. Jednak wsłuchaliśmy się w wyrażane obawy i zdecydowaliśmy się podwójnie zagwarantować wolność wypowiedzi. Meme, gif, skrawek (ang. snippet) będą teraz bardziej chronione niż kiedykolwiek”.

Należy przyznać, że powyższe obawy mogą okazać się jednak częściowo uzasadnione i to nawet pomimo że art. 17 Dyrektywy wprost wskazuje, że spełnianie wymagań nowego prawa nie powinno prowadzić do ograniczenia dostępności dzieł nienaruszających prawa autorskiego (takich jak np. karykatury, parodie, pastisze), przez które należałoby rozumieć także internetowe memy. Nadto motyw 70 Preambuły wyraźnie podkreśla, iż mechanizmy filtrowania treści mają być wdrażane w sposób nieograniczający wolności słowa. Biorąc jednak pod uwagę, że dostawcy usług będą zobowiązani do wprowadzenia mechanizmów monitorowania i prewencyjnego blokowania treści potencjalnie naruszających prawa autorskie (wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w formie zautomatyzowanych narzędzi), wszelkie treści użytkowników wykorzystujące inne utwory lub odwołujące się do nich będą potencjalnie narażone na usunięcie lub blokadę z uwagi na podobieństwo treści do chronionych dzieł. Ryzyko dotkliwej odpowiedzialności może bowiem – w praktyce – przemawiać za podejmowaniem przez dostawców usług dalej idących środków.

Oczywiście, dopiero działanie powyższego mechanizmu w praktyce, w krajowych porządkach prawnych, pozwoli na pełną ocenę prawnych, ekonomicznych oraz społecznych skutków jego wprowadzenia i pełną odpowiedź na pytanie, która ze stron powyższego sporu o treść Dyrektywy miała rację. Jak wskazano powyżej, jeżeli Dyrektywa zostanie zatwierdzona przez państwa europejskie, polski ustawodawca będzie miał 2 lata na przygotowanie i wdrożenie stosownych przepisów. Wówczas dopiero poznamy propozycje sposobu wdrożenia powyższych, stosunkowo ogólnych rozwiązań unijnej Dyrektywy.

Agnieszka Oleszczuk-Sowa, Radca Prawny, Managing Associate, Deloitte Legal

 

1 Atkinson Caroline, Head of Global Public Policy of Google, “European copyright: there's a better way”, Blog Google.
2 Alexander Julia, 22.10.2018, "YouTube CEO says EU regulation will be bad for creators", The Verge.
3 European Parliament Press release, “Agreement reached on digital copyright rules”, 13.02.2019.

Subskrybuj "Alerty prawne"

Otrzymuj powiadomienia na e-mail o nowych Alertach prawnych Deloitte Legal

Czy ta strona była pomocna?